„Jeśli wojny mogą być wywołane przez kłamstwo, to mogą być zatrzymane przez prawdę.”

Ostatnie wydarzenie ataku terrorystycznego jakie miało miejsce w Paryżu a dokładnie jego skutki, są dobitnym przykładem tego jak po przez terroryzm oraz w dalszym wyniku za pomocą mediów manipuluje się opinią publiczną, wprowadza chaos, stosuje się taktykę „dziel i rządź”. Dzięki dialektyce heglowskiej, tworzone zostają podwaliny dla budowania nowej imperialistycznej polityki. Niech najbliższym przykładem będzie wypowiedź szefa CIA w której mówi, iż do pokonania Państwa Islamskiego, konieczne będzie naruszenie Czwartej poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych oraz eliminacja prywatności każdego Amerykanina. Oczywiście pojawiają się głosy, że nie powinno to obchodzić tych, którzy nie mają nic do ukrycia. W rzeczywistości podejście te zupełnie nie różni się od twierdzenia: „nie dbam o wolność słowa, ponieważ nie ma nic do powiedzenia”. Problem w postaci terroryzmu wywołał pewną naszą reakcję na którą oczywiście jest przygotowany scenariusz.

 

Problem – reakcja – rozwiązanie.

 

Postaram się wyjaśnić jak działa terroryzm, w jaki sposób jest wykorzystywany. Dlaczego jest niezbędny dla geopolityki mocarstw takich jak USA, Francja, Wielka Brytania, Turcja. Arabia Saudyjska, Katar itp. Warto zdać sobie sprawę z tego, jak wielkie znaczenie geopolityczne mają organizacje terrorystyczne; oczywiście nie przypadkowy kryzys imigracyjny oraz… totalna głupota opinii publicznej spowodowana chaosem.

 

Generał Wesley Kanne Clark

Na samym początku warto wspomnieć o już wręcz historycznej wypowiedzi (niestety nie w środowisku szeroko pojętej opinii publicznej) generała Wesley’a Clark’a (link). W rozmowie tej jest mowa o planie przywidującym zdobycie siedmiu państw w ciągu pięciu lat. Iraku, Syrii, Libanu, Libii, Somalii, Sudanu oraz Iranu. Plan ten pojawił się na stole pentagonu dokładnie 10 dni po 911. Oczywiście, napotyka na spore opóźnienia, nie mniej jednak jest wyraźnie realizowany. Warto również przypomnieć, że opinii publicznej kłamano o wciąż trwających negocjacjach z ówczesnymi władzami Iraku, podczas gdy fakt inwazji na Irak był już przesądzony i zaplanowany. W październiku 2015 roku miał miejsce wyciek notki (za sprawą słynnego wycieku maili Hilary Clinton) zawierającej informacje o porozumieniu Bush – Blair w którym mowa o II wojnie w Zatoce Perskiej. Co najważniejsze do porozumienia doszło już na rok przed samą inwazją. Sprawa została okrzyknięta przez wszystkie wielkie korporacyjne media „szokującą informacja”. Całkiem niedawno Tony Blair nie miał wyboru, został zmuszony do publicznego przeproszenia za wojnę w Iraku. Tak, to ten sam Tony Blair, który wymyślił bajkę o broni masowego rażenia, jaką rzekomo posiadają władze Iraku. Dla tych, którzy mają wątpliwości polecam zapoznać się z historią Dr. David’a Kellye’go, eksperta do spraw broni biologicznej i jego głośnych podejrzeniach odnośnie wyolbrzymienia przez brytyjski rząd zagrożenia o irackiej broni biologicznej, aby zyskać poparcie dla interwencji w Iraku w 2003 roku. Dziwnym zbiegiem okoliczności Dr. Kelly popełnił samobójstwo a dokumentacja związana z okolicznościami jego śmierci została dziwnym zbiegiem okoliczności utajniona na 70 lat. Teraz po latach początków wojny z radykalnymi islamistami nie ma już wątpliwości co do kreowania problemu. Oczywiście o kwestiach tych można by pisać znacznie więcej, łącznie ze sprawą kreacji Al-Ka’idy przez CIA, sięgającej czasów prezydenta Regana i początków konfliktu USA – ZSRR w Afganistanie. Znów dobitnie mówi o tym, nikt inny jak Hillary Clinton (link): „Ludzi z którymi walczymy obecnie [Al-Ka’ida] finansowaliśmy 20 lat temu”.

 

Mniej dziwi zestawienie faktów przedstawionych przez hipsterski magazyn Vice w reportażu o indoktrynacji dzieci w obozach treningowych ISIS niż rzeczywistość zmanipulowanego zachodniego oraz europejskiego społeczeństwa, które zdaje się totalnie poddawać wydarzeniom z ostatnich lat. Niemal zupełnie nie kwestionując niczego, polegając na oficjalnej narracji korporacyjnych mediów. My też mamy swojego rodzaju indoktrynację. Indoktrynację w postaci ślepego przekonania o braku negatywnych działań rządu wobec własnych obywateli.

 

Tak więc raz jeszcze w historii która zresztą lubi się powtarzać, mamy do czynienia z ironicznie mówiąc wybitnie demokratyczną polityką USA. Mam tutaj na myśli konkretnie fakt trenowania (link), finansowania, z kieszeni podatników, tak zwanych „umiarkowanych rebeliantów syryjskich”, działających pod brandem FSA (Free Syrian Army). Działania te miały/mają za zadanie osłabienie lub obalenie obecnego rządu Syryjskiego i prezydenta Baszszar’a al-Asad’a. To prowadzenie tak zwanej wojny zastępczej w Syrii.

po lewej francuski prezydent a za nim flaga FSA

Informacje te przebiły się do opinii publicznej dzięki ostatnim wypowiedzą prezydenta Rosji (link). W listopadzie 2015 roku na szczycie G20 Putin wyraźnie oznajmił, że finanse płynąc do tak zwanego Państwa Islamskiego pochodzą od prywatnych osób oraz władz ponad 40 państw w tym państw należących do G20.

 

Kilka lat temu fakt ten był wrzucany do worka teorii spiskowych. W 2015 roku, pierwszy raz od 4 lat Obama zawiesił $500 milionową kampanie dozbrajania tak zwanych umiarkowanych rebeliantów w Syrii. Wszyscy chyba znają słynne zdjęcia radykalnych islamistów i Toyota trucków, które jak się okazuje z nieoficjalnych źródeł miały początkowo trafić do FSA (umiarkowanych rebeliantów). Oczywiście koneksji ISIS, Jabhat Al Nusra (Syryjski odłam Al-Ka’idy), FSA, Jaish al-Fatah jest znacznie więcej. Wszystkie te fanatyczne organizacje współpracują ze sobą, a ci tak zwani umiarkowanie rebeliancie w żadnym wypadku nie działają umiarkowanie. Chyba, że obcinanie głów, handel ropą na czarnym rynku, handel organami, masowe zagłady rodowitych chrześcijan oraz niesunnickich wyznawców islamu, można nazwać umiarkowanymi działaniami. Free Syrian Army ma na swoim koncie blokady dostaw żywności do syryjskich wiosek, strzelanie do protestujących. Nie można zapomnieć o operacji fałszywej flagi w 2013 roku – użyciu broni chemicznej na mieszkańcach Syrii i obwinienie o te działanie prezydenta Baszszar’a.

 

Jürgen Todenhöfer, pierwszy dziennikarz ze świata zachodniego, któremu udało się odwiedzić Państwo Islamskie napisał o ISIS w następujący sposób: „Organizacja [ISIS] jest dzieckiem George’a W. Busha’a. I przemoc z którą mamy teraz do czynienia [świat zachodni] jest następstwem naszych bombardowań i własnych wojen [na bliskim wschodzie].

 

W ostatnim wywiadzie dla Syryjskiej agencji SANA, prezydent Assad oznajmił, iż Turcja (członek NATO!) odgrywana najgorszą rolę w Syryjskim kryzysie. „Niektóre kraje wspierają front Al Nusry, inne ISIS, podczas gdy Turcja wspiera oba te oraz inne terrorystyczne ugrupowania. Wspierają ich surowcami naturalnymi. Wspierają pieniędzmi, logistycznie, informacjami wywiadu czy nawet militarnie przy granicy z Turcją”. Dalej Assad mówi: „Pieniądze które zostają zebrane [dla wsparcia ISIS] od innych państw, przechodzą przez Turcję. Kwitnie tam także sprzedaż ropy na czarnym rynku. Więc Turcja odgrywa najgorszą rolę w naszym kryzysie”.

 

Z dokumentów jakie wyciekły z Ministerstwa Obrony USA wyraźnie wynika, iż zachód wspiera tak zwanych salafistów (radykalny odłam islamu) aby doprowadzić do obalenia Syryjskiego prezydenta. „Salafowie, Bractwo Muzułmańskie i AQI [Al-Kaida] są głównymi siłami przeciwko władzy w Syrii”; „Zachód, kraje zatoki perskiej i Turcja wspierają opozycję”. W innej części tego dokumentu czytamy „Zachodni wywiad doskonale zdaje sobie sprawę gdzie wahabici i salafowie zbierają swoje siły. Nie zostali powstrzymywani ponieważ są użyteczni dla celu obalenia reżimu prezydenta Assada.”

 

Dowody są zatrważające ponieważ sami generałowie FSA mówią o współpracy z Jabhat Al Nusra, nazywając ich swoimi braćmi, tym samym zachwalając ich waleczność w walce z armią prezydenta Assada (link). Nawet jeśli ani jeden z trenowanych w Jordanie przez CIA oraz MI6 syryjskich rebeliantów (FSA) nie trafił do ISIS lub Al Nusry to i tak wyraźnym faktem jest, iż destabilizacją w Iraku oraz Syrii zapewniła organizacją terrorystycznym nowy przyczółek i szansę na przegrupowanie, trening i planowanie działań, umożliwiającą ich odnowę i reanimację. W wyniku czego na zachodzie i europie mamy zupełnie przewidywalny napływ uchodźców, ataki terrorystyczne, rosnące podziały między obywatelami i falę nienawiści. Po raz kolejny terroryzm jest niezbędny dla prowadzenia nowej imperialistycznej polityki (nowego porządku świata). Bo czy ktoś słyszał o masakrze 2000 ludzi jaką dokonało Boko Haram na obywatelach Nigerii w styczniu 2015 roku? Jeden dzień przed atakiem islamistów w Paryżu, mieszkańcy Beirutu (Liban) doświadczyli zupełnie podobnego aktu terrorystycznego – zgniły 43 osoby a 239 zostało rannych. Zdarzenia te są niemal całkowicie przemilczane, ponieważ nie są użyteczne dla propagandy promowanej przez media korporacyjne. Niczemu nie świadomi ludzie, tak zwani „pożyteczni głupcy” masowo zmieniający zdjęcie profilowe w mediach społecznościowych na trójkolorowe, siłą rzeczy stają się częścią wielkiej machiny operacji psychologicznej, wpływając wzajemnie na emocje, motywacje oraz obiektywne rozumowanie; kłócąc się w niemających końca debatach na temat uchodźców. „Im więcej krzywdy zostanie wyrządzanej, tym trudniej będzie nam w to uwierzyć” – dlatego trudno jest spojrzeć na szerszy obraz obecnie panującej sytuacji.

 

W tej chwili mniej ważna jest kwestia tego czy wydarzenia te są częścią wielkiego planu czy też ogromnym zbiegiem okoliczności. Liczą się zbiory tego co dawno temu zostało zasiane. Jednak osobiście nie mam nic przeciwko byciu nazywanym „teoretykiem spiskowym” przez tych których zwykło się nazywać „teoretykami przypadku”.

autor: windu12