„Jeśli wojny mogą być wywołane przez kłamstwo, to mogą być zatrzymane przez prawdę.”

Tak, wszystkie te szokujące teorie spiskowe wariatów z folią aluminiową na głowie okazują się być prawdziwe. 8761 dokumentów, które niektórzy nazwali i9/11. A to zaledwie 1% tego co ma ujawnić wikileaks.

Jeśli jeszcze nie wiecie czym jest wyciek „Valt 7: Year Zero” to zapraszam do artykułu „Wikileaks Vault7 – jak tzw. teorie konspiracyjne okazują się być prawdąna efektsetnejmalpy.pl lub do obejrzenia „HORYZONT ZDARZEŃ #92”.

Faktem jest, iż dokumenty te są prawdziwe oraz stanowią coś na miarę „świętego Graala” cyberterroryzmu jaki stosuje „wielki brat”. Chciałbym jednak zasiać w Was pewną, a w mojej opinii słuszną wątpliwość jaka dotyczy tego typu wycieków.

Gdy tylko słyszymy słowo whistleblower (demaskator) zazwyczaj do głowy przychodzi nam Snowden. Gdy tylko myślimy o inwigilacji przypominamy sobie ujawnione przez niego w 2013 dokumenty o SZOKUJĄCYM masowym programie szpiegowskim. Ed Snowden to niegdyś podżegacz wojenny walczący z terroryzmem w Iraku, dziś poczciwy bohater, geek wyznający wartości Chomskyego i samego Rona Paula. Gość wielogodzinnych wywiadów organizowanych przez rozmaitych strażników demokracji, aktywistów, bohater skazany na łaskę Putina. U boku mi. lewicowego liberała Glenna Greenwalda, twórcy portalu The Intercept, Snowden sukcesywnie informował nas o wszechobecnej inwigilacji i zupełnym pogwałcaniu naszej prywatności powtarzając:

„Urodzone dziś dziecko nie będzie miało pojęcia o prywatności”

I rzeczywiście, współczesna cywilizacja coraz to bardziej zaczyna odchodzić od znanego dotąd konceptu prywatności. Nie tylko dlatego, że „wielki brat” patrzy, a w dużej mierze na skutek świadomego „obnażania się”. Ludzie rozprzestrzeniający koncept braku prywatności, jak mantrę powtarzają„Tylko nikczemnicy mają coś do ukrycia”. Stwierdzenie to dzieli nas na dwie grupy. Ludzie zawsze źli, którzy maja coś do ukrycia oraz dobrzy poczciwcy, białe owce w wielkim stadzie.

Ale jak owe stado ma wyglądać? Jakie ono miałoby być? Koncept totalitarnego społeczeństwa – efekt inżynierii zamkniętej grupy ludzi, którzy maja narzędzia zdolne do zakłócania prywatności, o której tutaj mowa. Bo przecież bez wątpienia możemy sobie pozwolić na to, aby w pełni ufać owym inżynierom? Tym, którzy w ostatnich 70 latach czynnie ingerowali w demokratyczne wybory w państwach na całym świecie, a ostatnio chociażby we Francji. To właśnie ta elita ludzi czerpie ogromne korzyści z kreowania systemu totalitarnego.


Wiara w wybranych przywódców jest błędem, który stale powielamy (czytaj więcej…)


A tak przy okazji… daj mi znać jeśli nie liczy się dla Ciebie prywatność – będę przynajmniej wiedział, aby nie powierzać Ci żadnej tajemnicy.

Nie chce odbierać żadnej zasługi Snowdenowi… przeciwnie, chciałbym dodać mu jedną wielką. W rzeczywistości miał on również udział w masywnym przyzwyczajaniu nas do inwigilowanego konceptu społeczeństwa. Przed nim było wielu podobnych whistleblowerów ale żaden nie odbił się tak szerokim echem. Chociażby William Binney informował o programie Stellar Wind.


Bomba prawdy o aferze podsłuchowej w Ameryce (czytaj więcej…)


Czy w dobie „internetu rzeczy”, gdzie nawet głupia zmywarka możne być podłączona do sieci, w czasach gdzie smart (smartwatch, smartTV, smartfon itd.) powinno być zastąpione słowem „spy” możemy liczyć na przetrwanie pojęcia prywatności?

Podczas pierwszej zimnej wojny „efektem ubocznym” był duży skok technologiczny, tak z obecnym progresem pojawia się ogromne niebezpieczeństwo masowej inwigilacji.

Chcemy żyć w naszej rzeczywistości, czy w totalitarnym świecie będącym efektem wyrafinowanej inżynierii społecznej jaką serwuje pewna wąska grupa ludzi? Myślę, że nie zadajemy tego właśnie najważniejszego pytania, bowiem dotarliśmy do ery, gdzie wszyscy jesteśmy teoretykami spiskowymi. Nagle pojecie „deep state (rząd cieni)” zaczyna być czymś oczywistym. W jednym z wywiadów Trump powiedział: „Jeśli chcesz znać prawdę to przypuszczam, że kiedy odbieram telefon ludzie słuchają moich rozmów.”

CIA zbudowało to zaawansowane narzędzie do cyberterroryzmu i nagle straciło nad nim kontrolę? Możliwe, aczkolwiek pasuje to do celowego scenariuszu problem – reakcja -rozwiązanie. Problemem jest ujawnienie szokującej hegemonii tajnych komórek rządowych. Nasza reakcja to nawoływanie do ustanowienia pewnych działań regulujących/kontrolujących ten szokujący e-terroryzm. Natomiast samym rozwiązaniem może być jeszcze większe zaciskanie pętli np. w postaci konieczności stosowania elektronicznego dowodu osobistego z odciskami palców. Wszystko to abyśmy byli bezpieczni.

Hej, ale co ja tam wiem?! Oddacie mi mój aluminiowy kapelusz!

  • Efekt Setnej Małpy

    Dziękuję Windu za ten tekst i za spojrzenie na temat niejako „spoza pudełka”. Na pewno daje do myślenia. Chciałbym dodać do Twojego zdania:
    „Nie chce odbierać żadnej zasługi Snowdenowi… przeciwnie, chciałbym dodać mu jedną wielką. W rzeczywistości miał on również udział w masywnym przyzwyczajaniu nas do inwigilowanego konceptu społeczeństwa. Przed nim było wielu podobnych whistleblowerów ale żaden nie odbił się tak szerokim echem. Chociażby William Binney informował o programie Stellar Wind.”
    swój komentarz. To nie do końca Snowdena zasługa. Podobnie jak i nie jak Binneya ułomność, że się nie przebił. Dzięki takim Binneyom mógł do nas dotrzeć taki Snowden, Innymi słowy to NASZA GLOBALNA ŚWIADOMOŚĆ dotarła do takiego momentu, gdy ujawnienie tego typu orwellowskich działań (nie po raz pierwszy, jak słusznie zauważasz) trafiło na podatny grunt. To znaczy już nie dało się tego zmieść pod dywan (jak Binneya na przykłada) bo już stopień rozkruszenia autorytetu tzw władzy jest zbyt wielki.
    Więc czy taki wyciek jak Vault 7 mógł być jakkolwiek celowy? Myślę, że tak, ale to suma naszej świadomości (i nas i ich i wszystkich innych „onych”) jest jego sprawcą. Nie CIA, nie rząd cieni, nie „dobrzy kosmici:)”. Raczej moment budzenia się świadomości. Tak skutecznie zahipnotyzowanej 11 września 2001. Czyli poniekąd MY SAMI…

  • Tomasz21

    Witam; Hasło Snowden, robi pobudkę w umysłach niektórych. Czy to dobrze ,czy to źle? Zawsze jest to jakieś przebudzenie. Spóźnione bo spóźnione ale zawsze to coś.Przypuszczam że jest to tylko czubek góry lodowej.
    Zdalnie sterowany, i oczywiście czœśsciowo prawdziwy. Ten temat jest teraz bardzo ważny, dla dalszej naszej
    przyszłości. Problem polega na tym że ludziska centralnie olewają ten temat, i nie zdają sobie sprawy w jakie
    G..no się pakują . [ chocholi taniec trwa ]. W zasadzie niewiele można zrobić, ale można chociaż troszkę im
    utrudniać. Ale do tego jest potrzebne samodzielne myślenie. Możliwości jest trochę. I tym mało pomyślnym
    zakończeniem, kończę, i Pozdrawiam.