„Jeśli wojny mogą być wywołane przez kłamstwo, to mogą być zatrzymane przez prawdę.”

Artykuł ten kieruje głównie do tak zwanych ufologów i pasjonatów tematów ET, fanów serii Ancient Aliens, fanów książek pseudo lingwistów, takich jak Sitchin. Ludzi którzy tematy życia istot pozaziemskiego traktują niczym religie, wolą wierzyć niż badać.

 

W internecie, książkach i prasie ufologicznej, roi się od artykułów głoszących teorie, jako że wiele średniowiecznych malunków miało by przedstawiać obiekty przypominające latające dyski lub pojazdy kierowane przez tak zwanych starożytnych obcych. W serii dokumentów Ancient Aliens, nagranych dla kanału Discovery, poświecono temu zagadnieniu sporo czasu antenowego. Czy temat dziwnych obiektów zawartych w ikonografii średniowiecznej, jest traktowany powierzchownie? Bez wątpienia zwolennicy tego zagadnienia, dają świadectwo głupoty i powierzchowności z jaką traktuje się kwestie życia pozaziemskiego. To rodzaj niezamierzonej dezinformacji.

 

Oczywiście kluczem do rozwiania teorii latających spodków zawartych w sztuce sakralnej, jest zapoznanie się z zasadami symboliki panującymi w ówczesnym okresie. Szczególnie z czasów Bizancjum, po tym gdy chrześcijaństwo wchłonęło całą masę pogańskich kultów, często okultystycznej symboliki. Omawiane poniżej malunki same w sobie, absolutnie nie są bezpośrednim dowodem na to, iż średniowieczy król, papież, cesarz lub często działający na ich zlecenie sam malarz, posiadali jakąkolwiek wiedzę na temat pojazdów kosmicznych – latających spodków i cywilizacji nie z tej ziemi. Zatem przyjrzyjmy się temu, co tak naprawdę przedstawiają głównie bizantyjskie dzieła do powstania których, inspiracją były pisma religijne. Nigdy bliskie spotkania (w pojęciu ufologii). Prędko zorientujemy się, iż malunki nie reprezentują tak zwanych UFO (niezidentyfikowany obiekt latający) a bardzo identyfikowalne symbole, obiekty i znaki.

 

(5) „Crucifixion” Svetishoveli Cathedral

(5) „Crucifixion” z Svetishoveli Cathedral. Fresk ten przewija się przez wiele ufologicznych artykułów, jako zdjęcie o niskiej rozdzielczości, co daje dodatkową możliwość manipulowania faktów (poniżej zamieszczam zdjęcie reprodukcji 11). Dwa obiekty, nazywane latającymi dyskami w rzeczywistości przedstawiają słońce i księżyc w których artysta zawarł ludzką twarz. Szczegół ten nie jest widoczny na jakościowo słabym zdjęciu. Słońce i księżyc jako „świadkowie” ukrzyżowania to dość powszechna symbolika tamtejszego okresu. Czasami towarzyszyła im cała postać ludzka, innym razem sama twarz. Cały koncept takiej symboliki zaczerpnięty jest z czasów pogańskich, starożytnego Babilonu, mistyki oraz okultyzmu. Chrystus jako mesjasz, wyznacznik oświecenia a nad nim dwa alchemiczne symbole (męski i żeński), lunarny oraz solarny, świadkowie, obserwatorzy ukrzyżowania. W Kemet oczami Horusa były słońce i księżyc. Prawe oko to słońce, lewe było księżycem. Prawe było odpowiedzialne za aktywność, przyszłość; lewe za pasywność i przeszłość. Razem ukazywały szeroki widok-w dzień i w nocy. Dzięki temu symbolizowały wszechwiedzę i oświecenie, czym zresztą dla gnostyków jest śmierć Jezusa Chrystusa na krzyżu. W 1972 roku powstał film religijny o świętym Franciszku z Asyżu „Brat Słońce, siostra Księżyc”.

 Przykłady innych dzieł ukazujących tę samą symbolikę:

Kiedy w 1964 roku pewien Jugosławski student Akademii Sztuk Pięknych, odkrył fresk (1) w Kosowskiej cerkwi, francuski magazyn ufologiczny „Sputnik” w swoim artykule, szybko zinterpretował obraz jako dzieło przedstawiające uwiecznione latające spodki, gdzie wyraźnie widać pilotujące je postacie. Niestety, po raz kolejny, teoria ta bazuje na zwyczajnej nieznajomości symboliki a przekaz zawarty w owym fresku opiera się na tych samych zasadach jakie opisywałem wyżej. Słońce jako wyraźnie ognisto pomarańczowy obiekt oraz księżyc biały, skalisty. Oba obiekty maja charakter antropomorficzny. Nawet w dolnej części tej samej ikonografii (2), widać „humanizowane” symbole. Wyraźnie zauważyć można, iż obiekt solarny to mężczyzn natomiast kobieta zaznaczona została w symbolu lunarnym. Taka ikonografia przetrwała do wczesnego renesansu.

 

(1) Visoki Decani

(1) Visoki Decani słońce

(1) Visoki Decani księżyc

Przykłady innych dzieł ukazujących tę samą symbolikę:

Dzieło Paolo Uccello – „Tebaide” (3) przedstawia klika scen z życia monastycznego. Np. w górnej części na skałach widać św. Franciszka otrzymującego stygmaty. Jednak to co zainteresowało tak zwanych ufologów, to scena namalowana, m/w na obszarze środkowej części obrazu (powiększenie 4). Znajduję się tam grota oraz modląca się w niej postać. Po prawej stronie krzyża widnieje to co niektórzy nazywają latającym spodkiem. W rzeczywistości postać, to nikt inny jak św. Hieronim a rzekomy, niezidentyfikowany obiekt to porzucony kapelusz kardynalski. Scena reprezentuje porzucenie kościoła w pojęciu Kościoła Rzymsko-Katolickiego – św. Hieronim staje się eramtą.

(3) Paolo Uccello, „Tebaide”

(4) Paolo Uccello, „Tebaide” – zbliżenie

Inne przykłady obrazów gdzie widać kapelusz kardynalski:

(6) „Madonna and Child with the infant St. John” – Sebastiano Mainardi. Mamy postać trzymającą rękę tuż nad oczami, wyraźnie obserwującą pewien obiekt (dla niektórych latający spodek). W rzeczywistości ikonografia ta reprezentuje twarde zasady symboliki charakterystyczne dla ówczesnego okresu i odnosi się bezpośrednio do Zwiastowania Pańskiego, opisanego w Ewangelii Świętego Łukasza. Postać to pasterz oślepiony przez ukazującego się mu świetlisty obłok lub anioła. Dodatkowo świadczy o tym pies pasterski, również zwrócony w stronę zwiastowania. Podobnie jak gwiazda betlejemska oraz trzy mniejsze promienie lub gwiazdy symbolizujące potrójne dzieworództwo Madonny (przed po i w trakcje narodzin Jezusa). Malarze często umieszczali gwiazdę na sukni Maryi. Trzy gwiazdy widzimy w herbie Filipinów, którzy są szczególnie oddani Madonnie. Te same reguły widoczne są na innych obrazach.

(6) „Madonna and Child with the infant St. John” – Sebastiano Mainardi

(6) zbliżenie na pasterza

Inne przykłady podobnej symboliki:

Argumentem dla „starożytnych astronautów” może być fakt, iż w sztuce sakralnej, reprezentującej Objawienie, zazwyczaj widzimy anioła w chmurach, natomiast w przypadku 6 i 8 widać jedynie ozłocony obiekt, tj. świecącą chmurę (dla spiskowców – latający spodek). Artyści czerpali swe inspiracje nie tylko z czterech kanonicznych Ewangelii, a także ze zbiorów hagiograficznych np. „Złota legenda”. W przypadku obrazów 6, 8, pisma apokryficznego – Protoewangelia Jakuba. Właśnie tam znaleźć można opisy świetlistych obłoków, a nie jak we wcześniejszych przypadkach, aniołów: „I była tam ciemna chmura, która ocieniła jaskinię. I rzekła położna: “Dziś dusza moja została wywyższona, bo moje oczy ujrzały dziś rzeczy przekraczające wszelkie pojęcia, ponieważ zbawienie narodziło się dla Izraela”. I natychmiast chmura poczęła znikać z jaskini, a w jaskini pojawiło się wielkie światło, że nie mogły go znieść. I wkrótce światło to poczęło znikać, aż ukazało się dziecię […]”. Czy pisma apokryficzne to tylko zbożne bajki? Być może zawierają bezpośrednie i empiryczne ślady obcych cywilizacji z zamierzchłych czasów – tego nie neguję a pozostawiam na inny czas rozważań. Natomiast wszystkie omawiane tutaj inspiracje artystyczne, nie są w żadnym wypadku dowodem na obecność ET na ziemi. Obiekty te są doskonale identyfikowalne!

(8)

zestawienie 6 i 8

(9) Masolino da Panicale „The Miracle of the Snow” i inwazja obcych! Jak sam tytuł wskazuje, dzieło ilustruje „Cud Śniegu”. Według słownych przekazów zdarzenie miało miejsce w sierpniu 352 r. na wzgórzu Eskwilin. Spadający śnieg miał wskazać przyszłe miejsce budowy świątyni. Namalowane przez Masolino chmury wyglądają dość nietypowo i rzeczywiście można je odczytać jako latające spodki (w znanym z tak wielu doniesień kształcie cygara). Jednakże inni artyści reprezentują podobny wzorzec, schematycznie stylizując owe chmury. Był to powszechny sposób przekazu „Cudu Śniegu”. Swoista forma artystyczna – wyraźnie zaznaczone i nienaturalne wyglądające chmury oraz spadający śnieg (widoczne białe kropki 10). Oczywiście możemy analizować wszystko pod kątem historycznej prawdy – czy śnieg rzeczywiście mógł spaść w środku lata. Przecież z zapisków historycznych, oraz współczesnych doniesień znane są podobne anomalie pogodowe.

(9)

(9) Masolino da Panicale „Cud Śniegu” oraz zbliżenie na śnieg (10)

Inne przykłady tej samej ekspresji artystycznej:

Chęć udowadniania oraz poparcia swoich niemal wierzeń i osobistych konkluzji, wytworzonych poprzez szereg informacji czy tez ich pewien brak, u wielu sympatyków tematów ET jest wyrażana poprzez dialektykę. Niestety bardzo często powierzchowną. W tym przypadku to zwykłe niezrozumienie i pośpieszna chęć zagarnięcia pewnego artystycznego przekazu. Pragnienie wyjaśnienia tematu obcych cywilizacji na skróty, który w rzeczywistości powoli zaczyna gościć w naszej świadomości. Dla niektórych staje się niczym doktryna religijna. Gdy w zamierzchłych czach stosowanie teologicznej perspektywy widzenia Boga zwanej „God of the gaps” było na porządku dziennym, tak i dziś głupotą jest pośpieszne wyjaśnianie niezrozumiałego zagadnienia pojęciami ufologicznymi. Nie twórzmy wiec pozorów naukowej wiarygodności, która będzie podstawa i tutaj celowe użycie słowa – „wiary” w inteligentne istoty pozaziemskie.

autor: windu12