„Jeśli wojny mogą być wywołane przez kłamstwo, to mogą być zatrzymane przez prawdę.”

W mediach głównego nurtu sporo słyszymy o tak zwanych „fake news”. Czyli jak wielokrotnie tutaj wspominałem rzekomo fałszywych informacjach rozprzestrzenianych przez tak zwane media alternatywne. Termin „fake news” jest nagminnie nadużywany wobec wszelkich niewygodnych propagatorów informacji, kwestionujących „orwellowską” narrację zmuszając tym samym ludzi do „huxleyowskiej” obojętności.

Mika Brzeziński, pionierka mediów głównego nurtu, na dodatek córka niezwykle wpływowego na arenie globalnej Zbigniewa Brzezińskiego, wymownie określiła rolę mas-mediów: „To naszą robotą jest kontrolowanie tego, o czym ludzie mają myśleć!” (czytaj więcej na efektsetnejmalpy.pl).

Natomiast zupełnie niedawno biblioteka Uniwersytetu Havarda opublikowała swój własny przewodnik po „fake news”. Informuje on o tym jak przestrzec się przed fałszywymi wiadomościami. I rzeczywiście kilka wskazówek jest bardzo cennych jak ta o tytułach artykułów pisanych z dużych liter – tak zwanych click-bite oraz aspektach wizualnych. Ta ostatnia kwestia jest jednak nie do końca prawdziwa, gdyż ogromna ilość np. blogów ma nieprofesjonalny wygląd co zupełnie nie współgra z wysoką jakością prezentowanych tam informacji.

Główny problem w tym, że Biblioteka Harvardu odsyła nas do „sprawdzaczy faktów”, takich jak Snopes.com lub Washington Post Fact Checker, którzy to są zależni od wielkich korporacji i pewnych grup interesów powiązanych m.in. z CFR. Dodatkowo poradnik prowadzi do listy: „Fałszywych, mylących i/lub satyrycznych „źródeł” wiadomości”. Na liście tej znajdują się portale, które w rzeczywistości są niezwykle poważne, a przede wszystkim kwestionujące panujący status quo podważając imperializm, korporacyjną i banksterską hegemonię. Wiele z tych portali jest skategoryzowanych jako konspiracyjne. Dzieje się tak głównie ze względny na dysonans poznawczy o którym często tutaj wspominam.

Strony zakwalifikowane do tych które rzekomo rozprzestrzeniają „fake news”:

  • 21st Century Wire
  • Activist Post
  • Antiwar.com
  • Before Its News.com
  • Black Agenda Report
  • Boiling Frogs Post
  • Common Dreams
  • Consortium News
  • Corbett Report
  • Countercurrents
  • CounterPunch
  • David Stockman Contracorner
  • Fort Russ
  • Freedoms Phoenix
  • Global Research
  • The Greanville Post
  • Information Clearing House
  • Intellihub
  • Intrepid Report
  • Lew Rockwell
  • Market Oracle
  • Mint Press News
  • Moon of Alabama
  • Naked Capitalism
  • Natural News
  • Nomi Prins
  • Off-Guardian
  • Paul Craig Roberts

  • Pravda.ru
  • Rense
  • Rinf
  • Ron Paul Institute
  • Ruptly TV
  • Russia-Insider
  • Sgt Report
  • ShadowStats
  • Shift Frequency
  • SJLendman.blogspot.com
  • Solari
  • Sott.net
  • South Front
  • Sputnik News
  • Strategic Culture.org
  • The Anti-Media
  • The Duran
  • The Intercept
  • The People’s Voice
  • The Saker
  • The Sleuth Journal
  • Third World Traveler
  • Voltairenet
  • What Really Happened
  • Who What Why
  • WikiLeaks
  • Zero Hedge

Pływanie po całym tym morzu informacji – surfując po internecie rzeczywiście nie jest łatwo. Prostym przykładem utrudniania tego jest badanie Uniwersytetu Południowej Kalifornii, według którego, aż 15% aktywnych użytkowników Twittera to boty. Co może być wysoce opiniotwórcze – zwodzące, dezinformujące, propagandowe.


O tym jak filmy i media manipulują postrzeganiem rzeczywistości (czytaj więcej…)


Zero Hedge, The Intercept, CounterPunch, WikiLeaks oraz wiele wiele innych, które znalazły się na liście „niebezpiecznych” stron rzeczywiście są niebezpieczne. Niebezpieczne ponieważ kwestionują, poddają debacie, dają do myślenia, mówią o tym czego korporacyjne ściekowe media nie tykają. Są więc prawdziwie niebezpieczne dla kogo? 

Również nie traktujmy wiadomości podawanych na „niebezpiecznych” stronach jako prawda objawiona. Porównujmy informacje, kwestionujmy – łączmy puzzle układanki zwanej prawda i rzeczywistość. Nie musimy widzieć wszystkich elementów aby zobaczyć szerszy obraz, a przecież po raz pierwszy w historii ludzkości żyjemy erze łatwego dostępu do informacji. Wszystko po to abyśmy żyli w „naszym” świecie, nie w „ich” rzeczywistości.