„Jeśli wojny mogą być wywołane przez kłamstwo, to mogą być zatrzymane przez prawdę.”

Jeśli wolność cokolwiek w ogóle znaczy, to znaczy prawo mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć – George Orwell. Tej sentencji chciałbym dedykować owy blog i każdy następny post. Przetoczę też myśl, kapitalnego muzyka, Franka Zappy – Dlaczego koniecznie nie możesz mieć racji tylko dlatego, że kilka milionów ludzi sądzi, że jej nie masz? 

 

Szacuje się iż galaktyka (Droga Mleczna) w której znajduje się nasz układ słoneczny zawiera według różnych źródeł od 100 do 400 miliardów gwiazd. Natomiast szacowana liczba galaktyk we wszechświecie to 350 miliardów dużych galaktyk oraz 3,5 biliona galaktyk karłowatych. Ile zer będzie miała liczba planet?

Droga mleczna

Tak więc znając te fakty i olbrzymie liczby, szczytem egoizmu jest myśleć iż ziemia jest jedyną planetą z rozwiniętą cywilizacją. Jak wielkie jest więc prawdopodobieństwo zaistnienia życia gdzieś w kosmosie, gdzie przy obowiązującym pojęciu mainstreamowej nauki, czasu, przebytej drogi, podróż z prędkością światła przez całą naszą galaktykę zajęłaby 100 tyś. lat. Prawda o tak zwanych obcych zmierza przez magię, religię aż do nauki. Okazuje się, że dowodów na istnienie „obcych” nie musimy szukać patrząc w odległy kosmos. Historia zawsze dowodzi iż panujące obecnie kanony nauki nie są ostateczne i rozstrzygające. Już według współcześnie przyjętych praw, wszystko poruszające się z prędkością większą niż światło ma charakter miedzy-wymiarowy. Więc potencjalny ET pochodzący z odległej galaktyki będzie istotą między-wymiarową. Wielka machina Hollywood i nie tylko, wyświetla filmy które powoli nas programują, zmieniają nienastawienie, postrzeganie otaczającej rzeczywistości. Największe media, gazety, magazyny, stacje radiowe i telewizyjne działają w ryzach kilku korporacji. Pojęcie „wolne media” obowiązuje wyłącznie w internecie, zakopane gdzieś pomiędzy stosem dezinformacji a bagnem bzdurnych teorii. Wszystko to jest częścią mniej lub bardziej zamierzonej psychologicznej wojny.

UFO – Turcja 2009

Jednak najważniejsze jest to aby zrozumieć z czym wiąże się problem prawdy o ujawnieniu, wielkiej dezinformacji i ogólnego tabu wokół tematu wysoko rozwiniętych istot. Zrozumieć ogromną skalę zagadnienia, gdyż wzmagamy się z wielką opowieścią w której nie chodzi tylko o nich. Ale przede wszystkim o nas, kim jesteśmy, czym jesteśmy, skąd pochodzimy i gdzie możemy znaleźć się. Należałoby sobie zdać sprawę, że już raz obnażona prawda o pozaziemskim pochodzeniu UFO będzie skutkować nieodwracalnymi zmianami i aspekt ten dotyczy każdego z nas. Problem więc nie polega na samym ujawnieniu prawdy a na jego następstwach – prawdy o energii i napędach kryjąca się za pytaniem „jak oni dostali się tutaj”. Należy pamiętać iż technologia sama w sobie nie jest zła, to nóż którym można podrzynać gardła lub po prostu kroić chleb.

 

Dzisiejszy świat zainspirowany myślą sektora energetyki w którym trzeba coś spalić, podgrzać aby stworzyć energie. To świat scentralizowanego petrodolara, który przejawia się działaniami, chociażby w Iraku lub Wenezueli. Ukrainie – będącej swoistym zapalnikiem zimnej wojny 2.0. To zaś prowadzi prosto na bliski wschód, do Syrii i Iranu. Dlaczego Rosja w ramach nieustających sankcji, namawia Chiny i Iran do sprzedaży ropy za walutę inną niż dolar?

 

Spisek żarówkowy stał się ogólnie przyjętym faktem. Tutaj natomiast mamy do czynienia z mulit-trylionowo dolarowym embargo na prawdę. Prawdę o świecie płonącej ropy gazu i węgla. Prawie 100 lat temu Nikola Tesla doskonale zdawał sobie sprawę z czegoś co nazywał „oceanem nieskończonej energii”. Energia próżni, popularnie zwana Energią Punktu Zerowego, której według definicji niewielka porcja przelana z czterowymiarowej rzeczywistości do trójwymiarowej, miesząca się w filiżance kawy, mogłaby zasilać całe państwo, przez przynajmniej jeden dzień. O istnieniu Quantum Vacuum Zero Point Energy, mówiło wielu uczonych i nawet Ci mainstreamowi. Ostatecznie istnienie jej udowodnił holenderki fizyk Casamir. Zapewne już za czasów Tesli, J.P. Morgan (dziś JPMorgan Chase) wiedział jak wycisnąć pieniądze z każdego kto tylko zechce włączyć ogrzewanie, ugotować coś do jedzenia, widzieć w ciemności lub pojechać gdzieś autem. Bez wahania zaprzestał dalszego finansowania badań Tesli. „Ale przecież od samych początków elektryczności, sięgających Faradaya i 100 lat po Tesli, ktoś mógł wynaleźć coś lepszego niż wytwarzanie energii z węgla, ropy czy gazu”. Owszem wynaleziono i to nie raz. Jest wiele publikacji na ten temat. Polecam książkę „The Hunt for Zero Point: Inside the Classified World of Antigravity Technology” Oczywiście technologia potrzebuje funduszy. Nie sposób stworzyć bezpieczny generator Vacuum Energy, bez wielomilionowego laboratorium. Free energy w pełnym znaczeniu tego słowa to przede wszystkim wolność od patentów, to brak mocy sekretów. Mainstreamowa nauka nienawidzi ludzi, takich jak Eugene Mallove czy twórca samochodu na wodę Stan Meyers. Oczywiście  „przypadkiem” zostali zabici. Inni wynalazcy jeżdżą już Lamborghini i chodzą w drogich garniturach, nie chcą już słyszeć o wolnej energii.

 

Nasza planeta rządzona przez coś co nazywam kompleks bankstersko-militarno-przemysłowy, gdzie jak mawiał Frank Zappa polityka jest zaledwie jednostką rozrywki. Raz jeszcze; te latające pojazdy nie używają przecież paliwa rakietowego, nie posiadają reaktora atomowego na swoim pokładzie. Napędza je cała nowa fizyka, elegancka, piękną, i niezwykle niebezpieczna z ziemskiego punktu geopolityczno-makroekonomicznego. To zagrożenie dla tak zwanego National Security. Jeśli ktokolwiek myśli, że prezydent USA, królowa albo premier Wielkiej Brytanii, mogą cokolwiek ujawnić to jest w grubym błędzie. To nigdy nie nastąpi ponieważ trudno aby „głowy” państw wyjawiły i tym samym przyznały się do czegoś nad czym nie mają kontroli i do czego nie mają dostępu. Kompleks militarno-przemysłowy. W 1961 r. publicznie przestrzegał przed nim prezydent Eisenhower. Dziś sprawy zaszły tak daleko, że nikt z rządzących nie wspomni o tym bez wątpienia niszczycielskim zagrożeniu.Niech ochłonie każdy komu nasuwa się pytanie „dlaczego oni sami nie ujawnią się, dlaczego nie przybędą do nas” nie wyzwolą nas niczym zapowiedziany biblijny Jezus Chrystus. Obawiam się, że drugim poważnym problemem odpowiedzialnym za blokowanie rozwoju świadomości cywilizacji jesteśmy my sami. Zanim zaczniemy lewitować, nauczmy się chodzić. Masy idące ślepo za tym co kreują media. Wczoraj świat zawładnięty kanonizacją papieża polaka, dziś wszyscy ogarnięci brodatą kobietą. Stara rzymska zasada dziel i rządź jest wciąż aktualna, bardziej niż nam się wydaje. Wszystko to, co stara się przekazać klasa rządząca to różnice: religia, rasa, status socjalny, seksualność, lewica lub prawica, edukacja. A wszytko po to by masy pozostały w swoistym śnie.

 

Doskonałą alegorią panującej rzeczywistości i jej postrzegania jest film Matrix. Każda część rozpoczyna się od wybudzenia z snu, Neo, który jest alegorią ludzkości. Scena gdzie główny bohater wygląda jednym okiem za drzwi swojego pokoju o numerze 101 odnosi się do książki „1948” Georga Orwella. W pokoju tym poddawało się więźnia jego własnym koszmarom, strachom bądź fobiom. Chwile później widzimy okładkę książki Symulakry i symulacja. Była ona tak na prawdę ogromną inspiracją do powstania filmu. A opowiada o tym jak bardzo straciliśmy się na mapie. Jak nasz percepcja została zakłócona i nawet nie zwracamy uwagi na otaczający nas prawdziwy świat. Podczas przesłuchania agenci zaklejają twarz wybrańca. Nie chcą by mówił, zastraszają go i doskonale zdają sobie sprawę z faktu iż strach to ogromne narzędzi kontroli. Widać więc, że film jest potężną alegorią, zbiorowiskiem odnośników do otaczającego nas systemu.

 

Postrzeganie rzeczywistości jaką znamy i jej percepcja kreowana jest przez coś co można najogólniej nazwać informacją. Tak więc – ten kto kontroluje przepływ informacji, kontroluje Twoja rzeczywistość i otaczający ja świat. Natomiast Twoja wrodzona chęć do poznawania, ciekawość, jest skutecznie gaszona, na każdym możliwym kroku. Największe umysłowe wiezienie w którym żyją ludzie to strach przed tym „co takiego pomyślą o mnie inni”. Tak więc, nasze ludzkie poznanie, rozeznanie w świecie, działanie, zależne jest w ogromnej mierze od pozyskanej informacji. Po raz kolejny powołując się na to czego historia uczy iż, cuda nie stoją w sprzeczności z prawami natury, lecz z naszą wiedzą o tych prawach. Nawet w kręgach militarnych na zjawiska paranormalne, potocznie używa się określenia „Weird Science and Freakin’ Magic” co znaczy m/w „dziwaczna nauka, popieprzona magia”. Wszytko to doskonale podsumowują słowa Artura C. Clarka: Najbardziej zaawansowana technologia nie jest odróżnialna od magii. Co tak na prawdę prowadzi nas do rozważań na temat obcych – demonów, aniołów religii, okultyzmu i fizyki kwantowej.

autor: windu12