„Jeśli wojny mogą być wywołane przez kłamstwo, to mogą być zatrzymane przez prawdę.”

W 1948 r. po skończonym programie rozwoju amerykańskich rakiet balistycznych, przebywający w odizolowaniu od świata zewnętrznego, Wernher von Braun zaczął snuć dalekosiężne plany podboju kosmosu. Jego marzenia były ambitne. Zawarł je w książce „Das Marsprojekt”. Rozwijał plany podboju Marsa, wysłania misji załogowej, a wszystko to poparł dokładnymi matematycznymi wyliczeniami. Koncepcyjny start misji przewidział na 1965 r. Braunowi nie chodziło o pojedynczą ekspedycję… pisał o budowie 70 statków, które miały kursować na czerwoną planetę 990 razy.

Z drugiej strony, i co prawda już nie naukowiec, a Rosyjscy propagandyści, w 1960 r. wydali serię szkiców prezentujących przewidywania technologiczno-społeczne na rok 2017. Wiele z nich przedstawiało całkiem trafne hipotezy, ale bywały też te mierzące na prawdę wysoko i daleko:

„W przestrzeni kosmicznej, prawie z prędkością światła śmigają rakiety fotonowe – statki międzygwiezdne, kierujące się do najbliższego układu planetarnego Alfa Centauri.”

Współcześnie jedno z najistotniejszych centrum badawczych NASA – Laboratorium Napędu Odrzutowego (JPL) wydało serię pięknych, a zarazem inspirujących plakatów przedstawiających wizje przyszłej eksploracji kosmosu:

Plakat NASA, JPL

Mimo, iż w ostatnim czasie pożegnaliśmy dwa ludzkie symbole lotów na księżyc – Edgara Mitchella i Eugenea Cernana, to wręcz przeciwnie temat eksploracji planet lub asteroid przeżywa więcej niż renesans. Mitchell – szósty człowiek, który postawił nogę na księżycu; astronauta, którego pozwała NASA, zwolennik ujawnienia prawdy o ET i zmarły zupełnie niedawno Cernan – dzierżący tytuł „The Last Moonwalker” – ostatni człowiek spacerujący po księżycu.

Zagadnienie kosmicznego wyścigu nabiera obecnie całkiem nowego znaczenia. Otoczone piękną aurą badań, rozwoju w imię nauki, niegdyś głównie i wyraźnie napędzane przez zakusy dominacji militarnej, tak obecnie powoli dochodzi do nas, iż nie będzie prawdziwego otwarcia na kosmos, bez kosmicznej ekonomii. Mam tutaj na myśli wyścig o surowce na księżycu, marsie oraz licznych planetoidach. Strona asterank.com przedstawia ranking opłacalności wydobycia surowców z asteroid. Dla przykładu 30m kosmiczna bryła platyny może być warta $50 mld. Następna gorączka złota będzie kosmiczna i chociaż ta odległa wizja jest realna, to najpierw asteroidy mogą zostać wykorzystane jako „kosmiczne stacje” dla lecących na dalsze dystanse statków.

Postęp dzieje się na naszych oczach. Za sprawą potrafiących lądować rakiet, loty w kosmos mogą być tańsze. Do rywalizacji dołącza więcej prywatnych firm, takich jak Moon Expres (już uzyskali pozwolenie na wysłanie łazika na księżyc) i 16 innych przedsiębiorstw, walczących o nagrodę Google Lunar Xprize. To walka o sponsorowane przez Google 30 milionów dolarów.

Jednak najważniejszym pytaniem jest, jak w dobie tego rozwoju zachowa się potwór kompleksu militarno-przemysłowego Boeing i Lockheed Martin zjednoczeni w spółkę zwaną United Launch Alliance (ULA). Obie te korporacje posiadają więcej niż 100 lat doświadczenia we wznoszeniu rakiet. Odpowiedzialni mi. za misje Apollo, wysłanie marsjańskich łazików oraz umieszczenie w przestrzeni teleskopu Keplera. Wykonawcy setek tajnych rządowych kontraktów. W tym misje dla Narodowego Biura Rozpoznania (NRO).

NRO

„Nic nie jest po za naszym zasięgiem” – emblemat misji NROL-39 (NRO)

Astronauta Chris Ferguson w nowym ciśnieniowym kostiumie Boeinga.

Według instytucji kontroli Kongresu Stanów Zjednoczonych (GAO) w ostatnich 106 startach rakiet, ULA liczyła sobie średnio $350 mln (za pojedynczy kontrakt) podczas, gdy firma Elona Muska (SpaceX) może ten sam start wykonywać za mniej niż $100 mln. Mimo potencjału nieporównywalnie tańszych lotów jakie proponuje SpaceX, przewiduje się, że amerykańscy podatnicy do 2030 zapłacą za usługi ULA, $70 miliardów. Są to jedne z najdroższych programów wchodzących w skład Departamentu Obrony. Nawet jeśli w danym roku ULA nie wystartuje żadnej rakiety w przestrzeń kosmiczną to i tak Pentagon zobowiązany jest do płacenia $800 mln.

Faktem jest, iż ULA spisuje się doskonale i w ostatnich 106 startach ani razu nie straciła ładunku. Mimo to zastanawiający jest niemal bezwzględny monopol, jaki daje im Pentagon. SpaceX ma ogromny potencjał i potrzebuje kontraktów aby mógł się rozwijać. Od początku 2006 r. ULA zebrała $15 mld. Oczywiście w kalkulacje te nie jest wliczony tak zwany czarny budżet tajnych programów NRO, CIA i NSA, sięgający co najmniej $50 miliardów. Przypomnę, że dzień przed 9/11, Rumsfeld ogłosił, iż Pentagon nie może doliczyć się $2,3 biliona.

Chociaż SpaceX wyjaśniło w racjonalny sposób katastrofę rakiety Falcon 9, to nigdy nie zaprzeczono, iż mógł to być sabotaż. Bez względu na prawdę w tej kwestii – czy Lockheed Martin i Boeing potencjalnie mogą powstrzymywać kosmiczny wyścig? Wyścig w którym biorą udział nie tylko amerykańskie SpaceX, Blue Origin oraz liderzy nowego podboju księżyca Moon Express i izraelski SpaceIL, a także przedsiębiorstwo proponujące kosmiczne górnictwo jak Planetary Resources, to również trzeba pamiętać o Chińskiej prywatnej firmie kosmicznej oraz o rosyjskim załogowym locie na księżyc. Ich potencjalny podbój kosmosu wymagać będzie ustaleń w ramach nowej dziedziny zwanej astropolityką i bez wątpienia napędzą zbrojenie przestrzeni kosmicznej. „Wielka piątka” agencji wywiadowczych na czele z Lockheed Marin już dawno rozprzestrzeniła swoje macki na cały glob. Potrafią patrzeć na nas z góry i rejestrować każdą naszą rozmowę, a najprawdopodobniej posiadają wiedzę i technologię, która może być poza naszym wyobrażeniem.

Bez względu na ziemską hegemonię wszystkie te planety, asteroidy cicho orbitują wokół słońca, czekają… Może jeszcze za wcześnie, może jeszcze nie ten czas, ale z pewnością początek nowej ziemskiej ery trwa już na dobre.