Barack Hussein Obama był błogosławieństwem dla kompleksu militarno-przemysłowego przełamując wszelkie możliwe zapiski. Jego administracja sprzedała więcej broni niż jakikolwiek inny rząd od czasów II wojny światowej, wpompowując rocznie w zagraniczne wojska $70 mld. W ciągu ośmioletniej kadencji Obamy do samej Arabi Saudyjskiej popłynął sprzęt militarny wart $115 mld. Inni najwięksi odbiorcy to kolejno Zjednoczone Emiraty Arabskie, Australia, Irak i Izrael. Barack Obama doskonale kontynuował zbrojenie stron różnych konfliktów. Za sprawą kontraktów militarnych Busha, a głównie Obamy, Arabia Saudyjska jest w stanie prowadzić nielegalną wojnę w Jemenie. Jedna z największych korporacji zbrojeniowych Northrop Grumman odegrała kluczową rolę w zaopatrywaniu i trenowaniu Arabskiej Gwardii Narodowej. W 2015 roku dobrze usytuowany ambasador Adel al-Jubeir przybył do Białego Domu z nadzieją na uzyskanie poparcia Prezydenta Obamy w nowej wojnie na bliskim wschodzie. Oczywiście dziś wiemy, że został w pełni poparty. Senator Rand Paul bezskutecznie próbował blokować wszelkie kontrakty zbrojeniowe z Saudami.

Narodowa Gwardia Arabii Saudyjskiej


Dlaczego nie słyszymy o brutalnej wojnie w Jemenie? (czytaj więcej…)


 

Dzięki wyciekom maili, wiadomo, że sprzedane do Emiratów Arabskich przez administrację Obamy, helikoptery oraz rakiety zostały nielegalnie dostarczone do Libii, pomagając w obaleniu i zamordowaniu Kadafiego. Emiraty współpracowały również z Erikiem Princem (założyciel Blackwater), który w tajemnicy trenował kolumbijskich i afrykańskich najemników. Trafiali oni do Emiratów pod przykrywką pracowników budowlanych.

Kolejne państwa na liście militarnych kupców powiększanej przez Obamę to Taiwan, Korea Południowa i Wietnam. Paczka zbrojeniowa warta $1,83 mld poleciała do Tajwanu pogarszając tym samym relacje USA – Chiny. Głównymi dostawcami były megakorporacje: Lockheed Martin i Raytheon. Jedną z ostatnich podróży zagranicznych Obamy był wyjazd do Wietnamu, uwieńczający zdjęcie z Wietnamu wieloletniej blokady kupna broni. Wszystkie te działania spowodowały natychmiastowe napięcia na Morzu Południowochińskim, o których teraz niewiele się wspomina, a są efektem działań byłego prezydenta USA.

Fabryka Lockheed Martin

Fabryka Lockheed Martin

Oczywistym dziedzictwem Obamy jest konflikt w Syrii, na temat, którego rozpisywaliśmy się w artykule Odrobinę prawdy o współczesnym terroryzmie.

Podczas swojej kadencji pierwszy czarnoskóry prezydent USA był bezwzględny dla whistleblowerów tocząc z nimi wojnę, wpisując się w karty historii jako najbardziej bezwzględny pogromca demaskatorów.

W 1934 r. specjalna amerykańska komisja do badań przemysłu zbrojeniowego, Senate Munitions Committee przesłuchała ponad 200 świadków w tym J. P. Morgana Jr. i Pierra du Ponta. Wprawdzie nie udało się jednoznacznie udowodnić spisku banksterów i przemysłu militarnego w kreowaniu I WŚ, to z całą pewnością historia polityki zbrojenia każdej ze stron konfliktów jest konsekwentnie powtarzana po dzień dzisiejszy. Śmierć i przekalkulowane masowe morderstwa są dobre dla biznesu.

Reguła ta ma swój przykład w latach 80, gdzie administracja Regana po cichu sprzedawała broń irakijskiemu dyktatorowi Saddamowi Husseinowi. Natomiast irakijscy chemicy początkowo trenowani byli w Wielkiej Brytanii, a za konspirowanie w dostawach cyklonu zostało oskarżone amerykańskie przedsiębiorstwo Teledyne. CIA osobiście autoryzowało te dostawy. Sam Donald Rumsfeld podróżował do Iraku aby sprawdzić czy Hussein dostał wszystko czego potrzebował w wojnie z Iranem. Wojnie, która kosztowała życie milionów ludzi.

Lata później George W. Bush użył argumentu zbrodni Saddama Husseina, winnego posiadania rzekomej broni chemicznej, dla rozpoczęcia kolejnej wielkiej wojny w Iraku. Wielu z nas wciąż wierzy we wszystkie te kłamstwa. A przecież nie można zapomnieć o Afganistanie i słynnym wyznaniu Hillary Clinton: „Ludzi z którymi walczymy obecnie [Al-Ka’ida] finansowaliśmy 20 lat temu”.

W roku 2000 budżet zbrojeniowy USA wynosił $312 mld, natomiast w 2011 już $712 mld. Jak wynika z obietnic wyborczych Donalda J. Trumpa, cały ten proces będzie kontynuowany rozprzestrzeniając go w najbardziej niebezpieczną ze wszystkich gier militarnych – konflikt z Chinami.

Podsumowując, więc prezydenturę Baracka Husseina Obamay – „Yes, we can!”