„Jeśli wojny mogą być wywołane przez kłamstwo, to mogą być zatrzymane przez prawdę.”

Kilka dni temu Iran przeprowadził test rakiet balistycznych, natomiast dzień później Jemeńscy rebelianci Huti, wspierani przez Iran zadali poważny cios saudyjskiemu okrętowi wojennemu. Zginęły dwie osoby i trzy zostały ranne.

Wydarzenia te były pretekstem dla administracji Trumpa do rzucenia poważnych ostrzeżeń wobec Iranu. Sam Prezydent Trump skomentował te działania na Twitterze: „Iran igra z ogniem – nie doceniają tego jak Prezydent Obama był dla nich „łaskawy”. Ale ja nie będę!”

Widać tutaj klasyczne zachowanie amerykańskiego establishmentu. Z administracji nowego prezydenta zaczął dochodzić dźwięk bębnów wojennych. Sean Spicer (obecny sekretarz prasowy Białego Domu) szybko skomentował działania Iranu jako  wymierzone w Stany Zjednoczone. Użył nawet słów „Iran podjął wrogie działania przeciwko naszemu okrętowi [Navy Vessel]” po czym jeden z dziennikarzy poprawił Spicera „[przeciwko] okrętowi saudyjskiemu”. Media głównego nurtu szybko podchwyciły narrację, Fox News: „Pentagon uważa, że atak na saudyjski okręt miał w rzeczywistości być wymierzony w amerykański statek wojenny.”

Ta natychmiastowa, przewrotna retoryka przeciwko Iranowi podejmuje również temat rezolucji ONZ, dotyczącej tak zwanego porozumienia nuklearnego. Gen. Mike Flynn (szef Departamentu Obrony) skomentował irański test rakiet balistycznych jako pogwałcenie rezolucji 2231.

Faktem jest, iż testowane przez Iran rakiety balistyczne nie są przeznaczone do przenoszenia ładunków nuklearnych. Przede wszystkim nie były to rakiety międzykontynentalne. Kolejną sprawą jest niejasne określenie ONZetowskiej rezolucji. Na stronie 99 czytamy: „wzywa się Iran do niepodejmowania żadnego działania związanego z rakietami balistycznymi zdolnych do przenoszenia ładunków nuklearnych”. Inaczej mówiąc, jest to wezwanie lecz nie kategoryczny zakaz. Dodatkowo, jak zaznacza sekretarz generalny ONZ, Jeffrey Feltman – nie ma żadnych dowodów na związek irańskich testów rakiet balistycznych z programem nuklearnym.

Podsumowując więc, mamy naciąganą teorię o naruszeniu rezolucji ONZ oraz przeinaczanie faktów dotyczących ataku rebeliantów Huti (przecież Iran nie musi za to odpowiadać. Czy Amerykanie odpowiadają za każdego wspieranego w Syrii rebelianta?) na amerykański, a w rzeczywistości należący do Arabii Saudyjskiej okręt.

Czy mamy tutaj do czynienia z początkiem działań podobnych i dobrze znanych z czasów przed wojną w Iraku? Mam tutaj na myśli kłamstwo o znajdującej się tam broni masowego rażenia. Wielkie działania wojenne wymagają wielkich pretekstów. O tak zwanej inicjacji kryzysu mówił Patrick Clawson, a dokładnie o przeprowadzeniu operacji fałszywej flagi, która miałaby zapoczątkować wojnę z Iranem.


Operacje fałszywej flagi. Czyli despotyzm skrywany pod płaszczem bezpieczeństwa (czytaj więcej…)