„Jeśli wojny mogą być wywołane przez kłamstwo, to mogą być zatrzymane przez prawdę.”

Jak zwykle autor blogu efektsetnejmalpy.pl doskonale opisał i skomentował sytuacje tak zwanego „Obamagate” – Zapowiedź politycznego tsunami w Ameryce (czytaj więcej…). Zapraszam więc do zapoznania się z treścią wyżej podlinkowanego artykułu.

W ogromnym tle całej tej afery jest kilka kwestii, które warto przypomnieć ale i również nigdy nie można przestać o nich mówić!

Witamy w Ameryce, wszystkie te rzeczy są przechwytywane w każdej chwili. Bez względu na to czy wiemy o tym, czy nam się to podoba lub nie.

–  w wywiadzie dla CNN z Timem Clemente (ekspert do zwalczania terroryzmu)

 

Wielu z nas (szczególnie ci wiecznie zawładnięci konfliktami stron politycznych) wydaje się zapominać nie tylko o faktach jakie ujawnił słynny już wszędzie Ed Snowden, lecz o tym, że na prawdę dziesiątki ludzi powiązanych z rządem wyraźnie informuje nas, iż NSA jest w stanie podsłuchać każdą rozmowę telefoniczną (i nie tylko telefoniczną). A co najistotniejsze, działania te nie wymagają żadnej autoryzacji.

„Jak nisko upadł Obama żeby mnie podsłuchiwać… To zły (lub chory) człowiek!” Trump na Twitterze.

A czy sam Obama był kiedykolwiek ofiarą podsłuchów? Odpowiedź brzmi – oczywiście, że tak. Informował o tym na długo przed Snowdenem (w 2005 r.) demaskator NSA, Russ Tice (2:14 min w poniższym wywiadzie).


Podobna sytuacja miała miejsce z emaliami Podesta / Clinton bo prawda jest taka, że informacje owe można rzucać do publiki w niemal każdej chwili. W każdej istotnej chwili, która będzie korzystna dla danej grupy wpływów. Mimo tych wszystkich potwornie istotnych faktów (co prawda zakopanych pod stertą śmieciowych i bzdurnych informacji) wciąż i wciąż ulegamy agendzie dziel i rządź.

Niezwykle, powtarzam… niezwykle istotne jest to, aby być ponad wszystkimi tymi niedorzecznymi, SZOKUJĄCYMI INFORMACJAMI jak np. Obamagate.